poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Zagubiona Rose cz.1



Zagubiona Rose  cz.1 

Mama i ja siedziałyśmy w jaskini, czekałyśmy na powrót mojego taty, właśnie poszedł na polowanie. Było dość ciemno więc nie miałam zamiaru wychodzić a zwłaszcza dla tego że jestem za młoda, mam 0,5 lat.  Bałam się że tata nie wróci, byłam już głodna, wtem nagle moja mama wstała i nerwowo podbiegła do wejścia jaskini. Zaczęła wyć, nie wiedziałam co się dzieje. Nareszcie przyszedł tata, był pokaleczony a w jego pysku było kawałek mięsa, rzucił go w moją stronę i powiedział  -  Musisz dużo jeść by być silna....
Potem upadł na ziemie, podbiegłam do niego jak najszybciej z myślą że jest wszystko dobrze. Mama polizała go po pyszczku i powiedziała do mnie że tata jest cały ale zmęczony.


Minęło 7 miesięcy :


Nareszcie mogę wyjść z jaskini na moje pierwsze polowanie, mam już cały rok !
To dziś właśnie mam urodziny, tata obiecał że dziś zabierze mnie na kryształową lakę. Nareszcie wyszliśmy, między drzewami zauważyłam sarenkę, tata przyznał że mam świetny wzrok, pokazał mi jak się skrada i dał kilka wskazówek co do uśmiercania zwierza. Przygotowana do biegu rzuciłam się na sarnę, po kilku sekundach zwierzę padło ale nie prze zemnie, w boku sarenki znalazłam jakieś metalowe coś   Tata przybiegł i chwycił sarnę, kazał mi biec jak najszybciej mogę do jaskini, wiedziałam że coś złego się szykuje, ale co ?  Byliśmy już bezpieczni w naszej jaskini Tata rozmawiał z mamą, a ja w tym czasie jadłam moją pierwszą zdobycz. Słyszałam że rozmawiają o jakiś białych istotach.  Po jedzeniu chciałam wyjść nad wodopój ale tata powiedział że mam poczekać do nocy na wyjście, słyszałam że w jego głosie był strach i troska.
  Minęło kilka tygodni, tata oznajmił że białe istoty nareszcie opuściły las. Ucieszona wybiegłam na zewnątrz, nie patrzałam gdzie i do kond biegłam, nagle się dynamicznie zatrzymałam, a raczej coś mnie zatrzymało. To był wilk, starszy ode mnie miał może 2,5 lat . Przedstawił się jako Erwan . Spytał się mnie czy wiem jak z tond dostać się na srebrzystą polane, musiałam mu skłamać,  boje się obcych. Nie odpowiedziałam niczego by nie czuć winy za to że kłamie. Pobiegłam nad wodopuj ale basior mnie nie odstępował, pytał się o jakieś watahy, o tereny itd. Nie mam pojęcia co to jest wataha więc siedziałam cicho. Zaczął mówić o mnie, coś o tym że jestem za młoda i że za słaba. Zdenerwowało mnie to, przewróciłam wilka i zagroziłam że jeśli jeszcze raz coś o mnie powie to go zagryzę. Przez chwilkę siedział cicho ale znowu zaczął gadać, powiedział coś o swojej rodzinie i że niedaleko z tond jest jego wataha. I znowu wspomniał o mnie. Pytał się jakie mam imię, i  sugerował że to imię to Rose, ale skąd on by to wiedział ? Póżniej dożucił że Rose bo róże tak do mnie pasują. Spojrzałam na niego, a on spoglądał prosto w moje oczy, powiedział  że są piękne ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz