Zagubiona Rose cz.1
Mama i ja siedziałyśmy w jaskini, czekałyśmy na powrót mojego taty,
właśnie poszedł na polowanie. Było dość ciemno więc nie miałam zamiaru
wychodzić a zwłaszcza dla tego że jestem za młoda, mam 0,5 lat. Bałam się że tata nie wróci, byłam już
głodna, wtem nagle moja mama wstała i nerwowo podbiegła do wejścia jaskini. Zaczęła wyć, nie wiedziałam co się dzieje. Nareszcie przyszedł tata,
był pokaleczony a w jego pysku było kawałek mięsa, rzucił go w moją stronę i
powiedział - Musisz dużo jeść by być silna....
Potem upadł na ziemie, podbiegłam do niego jak najszybciej z myślą że
jest wszystko dobrze. Mama polizała go po pyszczku i powiedziała do mnie że tata
jest cały ale zmęczony.
Minęło 7 miesięcy :
Nareszcie mogę wyjść z jaskini na moje pierwsze polowanie, mam już
cały rok !
To dziś właśnie mam urodziny, tata obiecał że dziś zabierze mnie na
kryształową lakę. Nareszcie wyszliśmy, między drzewami zauważyłam sarenkę, tata
przyznał że mam świetny wzrok, pokazał mi jak się skrada i dał kilka wskazówek
co do uśmiercania zwierza. Przygotowana do biegu rzuciłam się na sarnę, po kilku
sekundach zwierzę padło ale nie prze zemnie, w boku sarenki znalazłam jakieś
metalowe coś Tata
przybiegł i chwycił sarnę, kazał mi biec jak najszybciej mogę do jaskini,
wiedziałam że coś złego się szykuje, ale co ?
Byliśmy już bezpieczni w naszej jaskini Tata rozmawiał z mamą, a ja w
tym czasie jadłam moją pierwszą zdobycz. Słyszałam że rozmawiają o jakiś białych
istotach. Po jedzeniu chciałam wyjść nad wodopój ale tata powiedział że mam poczekać do nocy na wyjście, słyszałam że w
jego głosie był strach i troska.
Minęło kilka tygodni, tata oznajmił że białe istoty
nareszcie opuściły las. Ucieszona wybiegłam na zewnątrz, nie patrzałam gdzie i
do kond biegłam, nagle się dynamicznie zatrzymałam, a raczej coś mnie zatrzymało. To był wilk, starszy ode mnie miał może 2,5 lat . Przedstawił się
jako Erwan . Spytał się mnie czy wiem jak z tond dostać się na srebrzystą polane,
musiałam mu skłamać, boje się obcych.
Nie odpowiedziałam niczego by nie czuć winy za to że kłamie. Pobiegłam nad
wodopuj ale basior mnie nie odstępował, pytał się o jakieś watahy, o tereny
itd. Nie mam pojęcia co to jest wataha więc siedziałam cicho. Zaczął mówić o
mnie, coś o tym że jestem za młoda i że za słaba. Zdenerwowało mnie to, przewróciłam wilka i zagroziłam że jeśli jeszcze raz coś o mnie powie to go
zagryzę. Przez chwilkę siedział cicho ale znowu zaczął gadać, powiedział coś o
swojej rodzinie i że niedaleko z tond jest jego wataha. I znowu wspomniał o mnie.
Pytał się jakie mam imię, i sugerował że
to imię to Rose, ale skąd on by to wiedział ? Póżniej dożucił że Rose bo róże tak do mnie pasują. Spojrzałam na niego, a on spoglądał prosto w moje oczy, powiedział że są piękne ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz