-Oczywiście kochanie że jestem szczęśliwa...-powiedziałam całując Shy w policzek.
Noc z nim spędzona była najpiękniejszą nocą na świecie ... Szczerze to był mój pierwszy raz ...
~~Ranek~~
-Witaj kochanie jak się czujesz .-powiedział
-Bardzo dobrze ...-uśmiechnęłam się do basiora i pocałowałam go w policzek .
Poszliśmy razem na małe polowanko na śniadanie, a tym razem złowiliśmy jelonka .I tak było co dzień .
~~Kilka tygodni później~~
-Aaaaaaaaaa..!!!-krzyczałam z bólu ...
-Im ?!-zawołał Shy .-Co się dzieje ?!?
-JA RODZE !!!!! -krzyknęłam ...
~~Kilka godzin później~~
Ponieważ w naszej watasze nie ma żadnego medyka oprócz mnie musiałam sobie dać sama radę, ale i tak wszystko dobrze się skończyło ... Urodziłam troje szczeniąt ... dwie wadery i jednego basiorka ...
-Kochanie to są dwie wadery i basior ... Ona będzie nosić imię Alea -wskazałam za błękitno czarą waderę .
Uśmiechnęliśmy się do siebie oboje .
-A ten basior to Erwan ...-pokazałam brązowo czarnego basiora - A ty jak chcesz nazwać swoją córę ???
<Shyner, jakie imię wybrałeś ???>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz