wtorek, 27 sierpnia 2013

Od Azury do Rose "przyjaciółki?"

Było wcześnie rano gdy wraz z Aleą wybrałyśmy się na polowanie. Codziennie razem się gdzieś wybierałyśmy ,ale tym razem zapuściłyśmy się za daleko. Za wschodnią granicą naszej watahy mieścił się ciemny las pełen przeróżnego zła. Alea i ja byłyśmy zbyt pochłonięte zabawą żeby zauważyc że wbiegłyśmy do mrocznego lasu ,gdy zorientowałyśmy się gdzie jesteśmy zaczęłyśmy się bac. Mój brat a jej ojciec uprzedzał nas obie przed tym miejscem ,mówił że nawet najstarsze wilki nie wiedzą jakie potwory mogą tam mieszkac. Coś zaczęło się poruszac w krzakach ,bałam się jak nigdy wcześniej. Kroki było słycac coraz bliżej ,nie mogłyśmy uciec ,byłyśmy sparaliżowane strachem. Między krzewami dostrzegłam coś na kształt wilczego ogona ,ten widok zupełnie zbił mnie z tropu ponieważ Shyner mówił że w tym lesie niema żadnych wilków. Podeszłam bliżej w stronę krzaków.
-Co ty wyprawiasz?!
Krzyknęła przestraszona Alea.
-Ciii....to nie jest potwór.
Alea spojrzała na mnie z niedowierzaiem ale podeszła bliżej wraz ze mną. Nieznajomy wilk zaczął uciekać. Po zalewie pięciu minutach dogoniłyśmy tego który nas straszył ,okazało się ze tym wilkiem jest wadera w naszym wieku. Wilczyca była nie mniej zaskoczona niż my dwie ,przez chwile przyglądałyśmy się sobie nawzajem.
-Kim jesteście i co robicie w moim lesie?
Zapytała marszcząc brwi.
-Ja jestem Alea a to moja ciotka Azura.
Uśmiechnęła się do nie znajomej.
- W twoim lesie?
Czyżby mój brat nie miał racji?
-Jestem Rose i mieszkam w tym lesie z rodzicami.
-Nie macie watahy?
-Co to jest wataha?
W oddali dało się słyszeć wycie ,Alea spojrzała na mnie wymownie.
 To Shyner.
-Nie ważne....my już musimy iśc do naszej watahy.
Wyjaśniłam i z Aleą zaczęłyśmy się oddalac.
-Zaczekajcie...mogę iśc z wami?
-Jasne chodź.
Odpowiedziałam z uśmiechem.
We trzy poszłyśmy do naszej watahy. Rose była bardzo szczęśliwa że pozna naszą rodzinę ,bardzo ją polubiłam i chciała bym żebyśmy zostały przyjaciółkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz